Kraje

Anchois chwyta księżyc – włoskie, boskie Cinque Terre

We włoskim, liguryjskim  Riomaggiore w niewielkiej galerii, jakieś 100 metrów od morza, kupiłam pewną pocztówkę z plakatem… Była na nim rybka , księżyc i morze…  Oto Pięć Ziem, lub po tolkienowsku Pięcioziem. Cukierkowe, kolorowe pudełka wieńczące bielejące urwiska nad błękitem fal. A nad nimi kolejny błękit – niebo. Mikrocywilizacje, połączone siecią ścieżek trekkingowych, a od […]

Anchois chwyta księżyc – włoskie, boskie Cinque Terre Czytaj więcej "

Mirelo, Wesołych Świąt!

W tegoroczny Wigilijny wieczór, na naszym stole, zapłonęło światło wyjątkowych świec. Prawdziwych, woskowych, w charakterystycznym oliwkowo-szarym kolorze. Zostały wykonane daleko, na krańcach Polski, tuż nad brzegiem ostatniej dzikiej rzeki Europy, gdzie codziennie o świcie, stukaniem w drewnianą deskę, nawołuje się do modlitwy. Gdzie na nadbużańskie, wyścielone mgłą i rosą łąki niesie się harmonia cerkiewnej pieśni.

Mirelo, Wesołych Świąt! Czytaj więcej "

Zanim Działyńscy wrócą ze spaceru – Zamek w Kórniku

Władysław Zamojski nie miał w swoim pokoju łóżka. Nie miał, bo nie chciał mieć. Spał przy biurku, z głową  na solidnej grubości słowniku polsko-angielskim. Tak umartwiał ciało i duszę. Jak sam mawiał, chciał w ten sposób odkupić winy tych, którzy szkodzą ojczyźnie… Odchodząc z tego świata w 1924 roku nie zabierał niczego. Zapisem testamentowym cały

Zanim Działyńscy wrócą ze spaceru – Zamek w Kórniku Czytaj więcej "

Pejzaż z otwartych okiennic – Trześcianka, Puchły, Soce i Wojszki, Podlasie

W Trześciance cerkiew jest zielona, w Puchłach grantowa, a w Socach jest tylko mała drewniana kaplica filialna. W Wojszkach większa, z białej cegły, ale też tylko kaplica, bo cerkiew jest w nieodległych Rybołach. Do tych nazw, raz trzeszczących, raz miękkich i śpiewnych, podlaskich, otoczonych Puszczą Białowieską, mniej więcej w pół drogi między Hajnówką, a Białymstokiem,

Pejzaż z otwartych okiennic – Trześcianka, Puchły, Soce i Wojszki, Podlasie Czytaj więcej "

„Czapka” Hioba – ukraiński Poczajów

To najdłużej powstająca historia w dziejach bloga. Każde niedbałe przygotowanie do jej powstania przerywane było telefonem, spotkaniem, dzwonkiem do drzwi. Pisanie szło opornie, długo, z niezliczoną ilością porzuceń i równie dużą ilością powrotów. Może dlatego, że jest o ikonie – wizerunku, który też się pisze. W skupieniu, długo, precyzyjnie, z rozwagą. Może dlatego, że potrzebowała

„Czapka” Hioba – ukraiński Poczajów Czytaj więcej "

Lecznica dla ciała i duszy – greckie Epidauros

„Świat cały teatrem, aktorami ludzie, Którzy kolejno wchodzą i znikają…” – William Szekspir Słońca! Wołają forsycje, słońca! Wołają fiołki, słońca! Wołają żonkile, tulipany! Słońca, bym chciała chyba, już! myślę sobie. Nie krzyczę, bo zima tego roku była piękna, obfitująca w wiele górskich zabielonych pejzaży, więc się nie złoszczę, czekam, aż ukłoni się po raz ostatni

Lecznica dla ciała i duszy – greckie Epidauros Czytaj więcej "

Saudade znaczy tęsknić-portugalska Lizbona. Rocznicowo

NoszkaPon kończy rok. Gdy 21 marca, rok temu ukazywał się pierwszy wpis, to pogoda była taka sama… śnieg, zimno, przeplatane deszczem. I dziś jakby się nic nie zmieniło. Była też wtedy pandemia – choć wówczas młoda i był lockdown, silniejszy niż obecnie. Nie zmieniło się jedynie to, że nieustająco ruszamy razem w świat. Zatem, stawiajmy

Saudade znaczy tęsknić-portugalska Lizbona. Rocznicowo Czytaj więcej "

Połączeni podzieleniem – most w Mostarze – Bośnia i Hercegowina

A jak się tak jedzie mostem nad Wisłą, to się tak nasuwa, że dzielą, że łączą, że się buduje lub pali, mosty, że ułatwiają komunikację wszelką bo i ludzką i międzyludzką, że  piękne, czasem ładne, że dwie połowy scalają w jedno lub dwie jedności, że mają tyle zadań, treści, że imiona mają, że budowane wysadzane

Połączeni podzieleniem – most w Mostarze – Bośnia i Hercegowina Czytaj więcej "

Słodka małmazja – grecka Monemwazja

  Wsiąść do pociągu byle jakiego, śpiewają mi tu u sąsiadki, głośno, za głośno żeby dalej spać… A jakby tak rzeczywiście? I do pociągu i do autobusu i przed siebie? Była taka przygoda podczas jednej greckiej wyprawy… Wszystko zaczęło się  od pocztówki, na której wąskie, kręte uliczki, wciśnięte pomiędzy niewielkie domki z kamienia i strome

Słodka małmazja – grecka Monemwazja Czytaj więcej "

Droga biegnie wąwozem… – jordańska Petra

Skoro trzaskające mrozy, śniegi i zima zaskoczyła lub nie, to może hopla do ciepłego? Do miasta gorącego, pustynnego, starożytnego, bliskowschodniego, tak z Indianą Jonesem przy boku? Hm…? Marzyłam o niej odkąd na okładce zobaczyłam te ścianę wyrzeźbioną w różowej skale, jak drogocenną beduińską szkatułkę na skarby, jak legendarny pełen skarbów Sezam. Tak ją pamiętam, zobaczoną

Droga biegnie wąwozem… – jordańska Petra Czytaj więcej "