Miasta

Saudade znaczy tęsknić-portugalska Lizbona. Rocznicowo

NoszkaPon kończy rok. Gdy 21 marca, rok temu ukazywał się pierwszy wpis, to pogoda była taka sama… śnieg, zimno, przeplatane deszczem. I dziś jakby się nic nie zmieniło. Była też wtedy pandemia – choć wówczas młoda i był lockdown, silniejszy niż obecnie. Nie zmieniło się jedynie to, że nieustająco ruszamy razem w świat. Zatem, stawiajmy […]

Saudade znaczy tęsknić-portugalska Lizbona. Rocznicowo Czytaj więcej "

Słodka małmazja – grecka Monemwazja

  Wsiąść do pociągu byle jakiego, śpiewają mi tu u sąsiadki, głośno, za głośno żeby dalej spać… A jakby tak rzeczywiście? I do pociągu i do autobusu i przed siebie? Była taka przygoda podczas jednej greckiej wyprawy… Wszystko zaczęło się  od pocztówki, na której wąskie, kręte uliczki, wciśnięte pomiędzy niewielkie domki z kamienia i strome

Słodka małmazja – grecka Monemwazja Czytaj więcej "

Droga biegnie wąwozem… – jordańska Petra

Skoro trzaskające mrozy, śniegi i zima zaskoczyła lub nie, to może hopla do ciepłego? Do miasta gorącego, pustynnego, starożytnego, bliskowschodniego, tak z Indianą Jonesem przy boku? Hm…? Marzyłam o niej odkąd na okładce zobaczyłam te ścianę wyrzeźbioną w różowej skale, jak drogocenną beduińską szkatułkę na skarby, jak legendarny pełen skarbów Sezam. Tak ją pamiętam, zobaczoną

Droga biegnie wąwozem… – jordańska Petra Czytaj więcej "

Dzisiaj w Betlejem! – Palestyna

Betlejem, Palestyna. Przecięta murem, poćwiartowana zasiekami, okradana budową osiedli osadniczych, rozdarta Hamasem i Fatahem, zasłonięta przed światem polityką mocarnego i żarłocznego izraelskiego sąsiada. Daleko tu do pokoju, miłości, tolerancji, braterstwa, współczucia, miłosierdzia. Gołąb pokoju nosi tu kuloodporną kamizelkę podarowaną przez Bankseygo. 8-metrowe mury zakończone zasiekami, budowane są nieustannie przez Izrael i oddzielają Palestynę od reszty

Dzisiaj w Betlejem! – Palestyna Czytaj więcej "

Sanda Nicola via per mare… – włoskie Bari

Kto był grzeczny? Komu oczy rozbłysły w grudniowy poranek, kogo odwiedził święty Mikołaj? Bo jak odwiedził, to wiecie, długo jechał, leciał, płynął. Bo nie w żadnej Laponii, ani w innej lodowej krainie mieszka, tylko w słonecznej, południowowłoskiej Apulii. I nie jest krasnalem z koncernu z czerwonym pasem i czapką z pomponem, tylko biskupem, może nawet

Sanda Nicola via per mare… – włoskie Bari Czytaj więcej "

Stosy płoną dzień i noc – Waranasi, Indie

W listopadzie myślę o pamięci. Jakoś tak się przyjęło, że listopadowa zaduma tuż po barwach października, a przed wdziękiem świąt Bożego Narodzenia, zatrzymuje nas na chwilę w miejscu i nakłania do wniknięcia w czeluści przeszłości. Bywamy na cmentarzach, zapalamy świeczki bliskim i nieznanym, wspominamy. Postanowiłam, że w listopadzie będzie o tych nietypowych miejscach pamięci, związanych

Stosy płoną dzień i noc – Waranasi, Indie Czytaj więcej "

Pies, który jeździ koleją – toskańskie Piombino i krakowski Lampo

Dziś, 7 listopada Lampo, nasz ukochany, dzielny podróżnik, nieustraszony pogromca wilków, najsłodszy ze słodkich, obchodzi swoje 11-ste Przyjmodziny. Tak, takie są, u nas są. Przyjęliśmy Lampo, a raczej on zaszczycił nas swoją akceptacją podczas wizyty w schronisku przy Rybnej 11 lat temu. I tak najsłodszy i najmilejszy ze wszystkich Braci Mniejszych jest z nami na

Pies, który jeździ koleją – toskańskie Piombino i krakowski Lampo Czytaj więcej "

Najpiękniejszy grób świata – indyjski Taj Mahal

Nie pamiętam takiego 1-go listopada. Wiadomo, że nie pamiętam, bo takiego jeszcze nie było. 1 listopada bez możliwości odwiedzenia miejsc pamięci – cmentarzy. Miejsca zadumy, tęsknoty i wspomnień są odgrodzone od nas podwójnym murem. Tajemnicy śmierci i dodatkowo antywirusowym murem zakazu odwiedzin. Nie ma tysięcy świateł migoczących, jak przebłyski pamięci. Pomnikowe płaczki opłakują w samotności,

Najpiękniejszy grób świata – indyjski Taj Mahal Czytaj więcej "

Miasto moje, a w nim… – Zamość

Tak słucham Niemena, i wspominam tę wizytę… Mieliśmy 16 dni, 10 miejsc, w których będziemy nocować, a dotrzeć chcieliśmy aż do granicy polsko-rosyjsko-litewskiej. Co na początek? Przemyśl? Jarosław? A może Zamość? Tak, niech początek będzie wizjonerski, z rozmachem, piękny, harmonijny, funkcjonalny, idealny. Taki właśnie jak Zamość. Takim go sobie wymyślił magnat Jan Zamojski i takim

Miasto moje, a w nim… – Zamość Czytaj więcej "

Gdy mgła opadnie, widać Tunezję – Erice

„…a szóstego dnia Bóg zakończył swe dzieło i rad, iż udało mu się to Ono tak pięknie, wziął je w ręce i pocałował. To miejsce właśnie, co ustami dotknął to Sycylia” – Renzino Barbera A gdy nadchodzą letnio-jesienne mgły, to przed oczami mam miasto Dedala, ruszajmy… Od początku sycylijskiej podróży wiedzieliśmy, że na pewno chcemy

Gdy mgła opadnie, widać Tunezję – Erice Czytaj więcej "